Akcesoria kosmetyczne, to teoretyczne dodatki, których nie musimy mieć, ale okazują się przydatne, a więc chcemy je mieć. Tydzień temu w gazetce Lida wypatrzyłam akcesoria kosmetyczne za 11,99 zł. Cena korzystna, więc pomyślałam, że warto zobaczyć, co tam będzie. Dzisiaj pojechałam i zakupiłam pędzel kabuki. Ciekawi pierwszego wrażenia?

Do czego służy pędzel kabuki?

Na początku warto wiedzieć, do czego posłuży nam pędzel kabuki i czym on w ogóle jest. Jest to zbity zaokrąglony pędzelek (w tym przypadku z krótkiego włosia syntetycznego). Charakterystyczny dla niego jest niewielki trzonek. Doskonale sprawdza się do aplikowania suchych produktów: podkładów mineralnych, bronzera i róży (przy dwóch ostatnich trzeba uważać, żeby nie przesadzić). Plusem korzystania z kabuki jest naturalny efekt. Pracując nim, wykonujemy koliste ruchu, a nie wklepujące, co sprawia, że nie uzyskamy „maski” na twarzy.

Na pierwszy rzut oka – nienagannie!

Jako że dopiero dzisiaj go kupiłam, to nie mogę Wam powiedzieć, jak się sprawdza po X czasu. Napiszę swoje pierwsze wrażenie. Jest lekki, co dla mnie jest plusem. A jego syntetyczne włosie odznacza się miekkością. Może nie tak, jak w pędzlach od Zoevy, ale jest przyjemny dla skóry. Pięknie stoi na trzonki, dzięki czemu nie brudzi się włosie, a więc jest higieniczny.

kabuki lild uzycie

Mankamenty, na które warto zwrócić uwagę

Jednak od razu widać, że włosie nie jest idealne. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nierówne włoski. W jednym miejscu nawet jest takie wręcz zagłębienie. Niestety nie udało mi się tego ująć na zdjęciu. Ale w cenie niecałych 12 złotych, nie ma co oczekiwać, że będzie idealny. Moim zdaniem minusem jest również to, że pędzel kabuki z Lidla nie trzyma swojej formy. Nie jest idealnie okrągły. Czy wszystkie kabuki tak mają?

Pierwsze użycie i mycie

Pracuje się z nim bardzo przyjemnie. Nie podrażnia skóry i gładko po niej się przesuwa. Okrężne ruchy są bardzo przyjemne i mogłabym tak robić godzinami. Jeśli chodzi o nakładanie pudru, to nałożył go bardzo subtelnie. Znajduje się na twarzy, ale nie robi maski, tylko efekt jest naturalny, więc dla mnie bomba. Okazało się, że bardzo fajnie radzi sobie również z różem. Ponieważ nie robi jednej kreski, tylko od razu go ładnie blenduje, więc efekt jest mega. Oczywiście dla mnie, bo każdy lubi co innego. Jeśli chodzi o rozświetlacz, to ciężko mi się go nim nakładało. Za to bronzer również fajnie się nim rozprowadza, tylko trzeba uważać, żeby nie nabrać zbyt wiele produktu. Nie daje takiej mocnej i ciężkiej krechy, tylko wygląda to naturalnie. Podsumowując pierwsze użycie: doskonale sprawdza się do blendowania (bronzera czy różu) i rozprowadzania produktów na dużej powierzchni (puder). Natomiast jeśli lubimy bardziej kontrolowany i skupiony róż i bronzer, to nie polecam.

A co z myciem? To poszło bardzo łatwo. Zwykłe mydło i ciepła woda i wszystkie produkty pięknie zniknęły z syntetycznego włosia, także z tym nie powinno być problemów.

Pędzel kabuki z Lidla za 12 zł – czy warto?

Podsumowując, za niecałe 12 złotych pędzel jest całkiem fajny. Ma miękkie przyjemne włosie, które bez problemu się odmywa z suchych produktów. Wykonanie pozostawia wiele do życzenia, jednak nierówne włosie nie przeszkadza w nakładaniu pudru. Warto również podkreślić, że syntetyczne włosie jest polecane alergikom, jednak ja do tego grona nie należę, więc nie mogę ocenić czy faktycznie się sprawdzi u takich osób. Ogólnie pozytywna ocena i uważam, że warto zapłacić te kilkanaście złotych, bo jakość jest na poziomie zadowalającym.