Wszędzie teraz słyszymy „wybij się z tej rutyny”. Tylko nie zawsze rutyna jest tą zła. Dlaczego tak uważam? Zapraszam do czytania!

Trzeba też wziąć pod uwagę, jaka to jest rutyna. Rutyna w związku zazwyczaj kojarzy się ze znudzeniem sobą. Rutyna w pracy często sprawia, że nie jesteśmy zadowoleni ze stanowiska, na którym pracujemy. Ale jeśli ktoś lubi swoją pracę, mimo tego że jest powtarzalna, to czy odbiera ją negatywnie? Wręcz przeciwnie.

Rutyna, mi osobiście daje poczucie bezpieczeństwa. Kiedy wstaje rano, wiem, że idę do pracy, która da mi pieniądze. Więc będę miała za co żyć. Codziennie wracam do domu i czeka na mnie Pan K. To też rutynowe, ale bardzo przyjemne. Czy jeśli co tydzień spotykamy się w gronie znajomych, to to jest złe i nudne? Nie! Mimo tego że to jest rutyna. A Twój codzienny czas dla siebie? To też rutyna, a przyznaj, że miła 🙂

Nawet praca, jeśli jest rutynowa, to znaczy, że wiemy co robić po kolei. Wiemy, że nic nie skiepścimy. Jeśli w naszym życiu pojawia się chaos, ktoś zaburzy nasz spokój i ułożenie, to my po prostu nie wiemy, co robić. Dlatego to właśnie w rutynie widzę bezpieczeństwo i spokój. Oczywiście nie oznacza to, że mój każdy dzień wygląda tak samo.

Tak na prawdę to my nadajemy emocje słowom. I to wszystko zależy od nas. Rutyna kojarzy nam się źle, bo tak nam ktoś wpoił to do głowy albo tak to odbieramy. Ale nie każda rutyna jest zła. Co o tym sądzisz?