Każdy z nas ma takie dni, że wstaje rano spóźniony, nie może zebrać myśli i do tego nie ma nic do zjedzenia. To są złe poranki. A dzisiaj udany poranek według mnie 🙂

Dla mnie udany poranek, to nie taki, kiedy wstaje i wszystko jest gotowe i czeka na mnie. Wręcz przeciwnie. Lubię rano mieć chwilę dla siebie, ale ostatnio często zdarzało się, że wstawałam zbyt późno. Ale dzisiaj to poranek, który bym chciała mieć każdego dnia.

Lubię wstawać zanim Pan K się obudzi. Na spokojnie ogarnąć swoją twarz, mieć czas na maseczkę odżywczą. Ostatnio lubię maseczki do twarzy, ale o tym kiedy indziej.  W czasie kiedy ona ma swoje 10 minut na mojej twarzy, to rozpalam w piecu. Powiecie, że to nie kobiece, że to powinien robić facet. Ja nie widzę w tym nic złego, myślę, że jako pani domu powinnam potrafić zrobić wszystko.

Na spokojnie robię herbatkę dla mnie i dla Pana K.  Zmywam maseczkę i myję grzywkę. Tak, tak… grzywkę. Wiem, że to śmieszne. Jeśli myję włosy dzień wcześniej i wysuszę grzywkę to jest super. Ale na następny dzień grzywka ani nie jest świeża, ani nie układa się ładnie. Szczególnie w okresie, kiedy zaczynamy chodzić w czapkach. No więc poranne mycie grzywki obowiązkowe.

I dopiero budzę Pana K. Kiedy jestem mniej więcej ogarnięta, kiedy herbata jest gotowa, a w kominku się pali ogień. Wtedy mam czas, żeby z nim porozmawiać na spokojnie, ustalić coś na dany dzień, zapytać o plany na dzisiaj. I poprosić o śniadanie, w czasie kiedy się maluje i ubieram.

Wiem, że to wszystko można zrobić dwa razy szybciej i spać mniej. Ale czy nie jest przyjemnie zebrać się na spokojnie? Mieć czas porozmawiać na spokojnie z najbliższą osobą? Zjeść z nią śniadanie? To jest właśnie to, co daje uśmiech na cały dzień.

A jaki jest Twój udany poranek? Bez czego nie możesz zacząć dnia? I co daje Ci uśmiech o poranku? Czekam na komentarze!