Dzisiaj taki wpis z jednej strony nie ukierunkowany tematycznie, ale z drugiej strony chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami, postanowieniami i obawami. Bo chce coś zmienić.

Jak wiecie zmieniłam status na mamę 🙂 To bardzo miłe uczucie. Jednak wymaga od każdej kobiety wiele poświęcenia, odwagi, czujności i miłości. To zdecydowanie cudowny czas w moim życiu. Nie sądziłam, że tak bardzo można kochać małego człowieczka. Dużą więź tworzy to, że noszony jest w naszym łonie, to sprawia, że od narodzin nie wyobrażamy sobie bez niego życia. A teraz kiedy oddaje uśmiech za uśmiech, łapie za ręce i zaczyna się powoli przemieszczać. To znika całe zmęczenie, smutki i złość. Dzieci można tylko kochać.

Jednak czas, żeby i mama zaczęła wracać do życia. Nie zrozumcie mnie źle, teraz też żyję i uwielbiam ten czas z dzieckiem, jednak chce wrócić do pracy, do wyzwań, do działania. Bo w domu człowiek mimo wszystko marnieje. Nie chce mu się nawet pomalować, ubrać, zrobić coś więcej. A trzeba się brać za siebie. No i postanowiłam rozwijać siebie. W jakim kierunku? Makijażu! Chce świadczyć usługi makijażowe i kosmetyczne. Oczywiście to wszystko nie zmieni się w tydzień. Bo czeka mnie wiele pracy i rozłoży się to w czasie. Po pierwsze ze względu na fundusze, bo szkolenia kosztują. Po drugie ze względu na doświadczenie, bo to trzeba działać i ćwiczyć. Nie da się wyczarować od razu.

Pierwsze kroki są już podjęte. We wrześniu jadę do Krakowa na szkolenie makijażowe do ASP. Tak się na nie cieszę i troszkę boję. Bo nie jestem orłem, ale przecież jadę po to, żeby się uczyć. No więc chyba dobrze? Ale mam jeszcze obawę dotyczącą mojego dziecka. Bo synek ma dopiero 4 miesiące, jak będę jechać to będzie miał pięć miesięcy i go zostawiam prawie na cały tydzień. Nie chodzi o to, że się boje, że coś mu się stanie, bo będzie z tatą i dziadkami, oni o niego zadbają. Ale moje serce kraje, że przez tydzień nie będę mogła go przytulić i ucałować. To mnie bardzo smuci.

Chcę stworzyć wpis o tym, jak przygotowuje się do szkolenia makijażowego, pewnie pojawi się na dniach. Powiedzcie mi, jak Wy dajecie sobie rady z wyjazdem i zostawieniem dziecka w domu. Wszelkie porady mile widziane. Buziaki.